|
Świętojanki, tak po pyrlandzku mówi się na porzeczki. Czerwone porzeczki na krzakach pojawiają się pirazyoko na Jana , przy Nocy Świętojańskiej.
wtorek, 24 kwietnia 2012
wiosna mnie zaskoczyła. Jest. Czas otrzepać się z ciemnego kurzu, odstawić z uszu muzykę wsłuchać się w wieczorne pitolenie ptaków, zmrużyć się na ostre po zimie promienie i łapać sobą wirujący entuzjazm. I co dalej?
kellysku* przybywam
* majne roweren
czwartek, 12 kwietnia 2012
Mam nadzieję, że po śmierci niczego nie ma, a nasza świadomość znika wraz z naszym odejściem. Nicość brzmi pięknie :) "Cicho wszędzie, głucho wszędzie..." Nie myśleć, nie zastanawiać się, nie starać - wybieram!
cóż zrobić jak już nawet nutella nie przynosi spokoju...
wtorek, 10 kwietnia 2012
Nie jestem przesądna, nie jestem przesądna, nie jestem przesądna, znaczy się nie w tym tradycyjnym stylu, bo... miałam czarnego kota, który przebiegał mi milion razy drogę; zbiłam co najmniej trzy, cztery lusterka; znalazłam nie jedną czterolistną koniczynkę; ale mam kolczyki, w których nie usłyszę złych wiadomości, a uda mi się to co trudne; mam obojętne na złą aurę bluzki i staniki:) (spróbujcie poprowadzić debatę w czymś innym... :) piosenkę co przynosi szczęście; a jak znajdę piórko pustułki to szczęście mam na cały... tydzień :)
ale jak zareagować, gdy w Święta kubek traci ucho, poświęcona solniczka rozbija się w drobny mak, a rękę znaczą igły z kaktusa? W między czasie wiozłam mego Mena na pogotowie. Czekam. I poproszono mnie o komentarz do radia, odezwał się nagle dobry kolega ze studiów. A to dopiero początek, boję się jutra :)
p.s. a kilka dni temu, pod domem, czarny cień w postaci dzika przebiegł mi drogę, namiastka kota?
czwartek, 09 lutego 2012
Tatrunie
Jedna taka orzechówka :)
Widok z Zawratu w jedną słuszną stronę :)
Widok z Rysów na Babią Górę
Dolina Pięciu Stawów
Na dachu Polski, hahahaha :) pełen garnek zupy ogórkowej, pyszna herbata z miodem i cytryną, dobra muzyka i książka ech czegóż więcej chcieć... może tych 35 baniek wygranych w lotka? :)
sobota, 31 grudnia 2011
W nadchodzącym roku życzę Wam, by było lepiej oraz pozytywnych wibracji, odnalezienie nowych (a może i starych) celów, a także byśmy nauczyli się cieszyć każdą chwilą. a sobie takich przyjaciół jakich mam :) (dzięki julkanabalkonie i mufiaczek)
a tak serio to miliona w totka, domku w górach, łódki na karaibach, konta na Kajmanach, gwiazdki z nieba... :) :) :)
czwartek, 15 grudnia 2011
kreowanie czarowanie zaklinanie ... rzeczywistości poprzez http://www.youtube.com/watch?v=ZyDTA464Mdw
sobota, 10 grudnia 2011
Nadzieja może umierać i odradzać się co miesiąc jak feniks z popiołów. Tylko już nie w pełni i za każdym razem jest jej coraz mniej. Piątek, 2 grudnia "Siedzę w poczekalni. Skórzane fotele, sofa, plazma na ścianie. Jasno, miło i przyjemnie - takie ma być odczucie, by zostawić tutaj kasę. Cisza. Klinika. Czekam na Mamę. Ciężko znoszę, od przeszło dwóch lat, takie sytuacje, miejsca i oczywiście wszystko co pachnie operacją, czy zbiegiem. Niby nic się teraz nie powinno wydarzyć , a jednak te dwa lata temu też. Odwiedzając dwa miesiące temu Dziadka w onkologicznym szpitalu trzęsły mi się ręce, a patrząc na niego przed operacją próbowałam "wryć" sobie w pamięć jego obraz na zawsze. Czekam na Mamę - funduje sobie zabieg kosmetyczny. Gdybym siedziała tutaj przeszło dwa lata temu, nic by mi nie było. A teraz rozpościerają skrzydła lęki. Wiem, że przepisując to kilka godzin później będę się z siebie naigrywać, ze swojej "wrażliwości". Napisze to jednak, bo każda chwila odciska w nas swój ślad lub piętno. i czarny cykl zaczyna się odmieniać". To by było na tyle czarnowidztwa. Mama wyszła tego ze szwami, opuchlina i siniakami, które przybierają wszystkie możliwe kolory. Efekt upiększania jednak już się zaczyna wyłaniać. Niektórym marzeniom można pomóc w spełnianiu, potrzebna są do tego money:) MI pozostaje zaspiewac za Tewje "Gdybym był bogaczem. Dejdel didel dejdel. Digu digu didel, dejdel dum. Cały dzień bym biddy, biddy bum..." ale, ale... mam przyjaciół, którzy w dniu mojego święta (i nie tylko) o mnie nie zapomnieli - Bezcenne :)
piątek, 21 października 2011
trzy tygodnie później: -babska impreza u mnie - znowu zbyt dużo jedzenia, wina akurat; niby narzekanie, ale bardzo oczyszczające :) -3 delegacje: Madryt, Józefów pod Łosroł, Sosnowiec (wywinęłam się z kolejnych 3 lub 4) - z profesorami się milej pije, niż prezesami -jak to w październiku (patrz ostatnie da lata) wizyta w szpitalu tym razem onkologicznym (rak złośliwy wykryty u Dziadka, operacja - wycięty guz i węzeł chłonny, wszystko ma się ku dobremu) - łikend z mamą, czyli facet pracuje a my się bawimy :) pierwszy nocleg u nas, pierwsze historie :) i jak zwykle wiele śmiechu:) - dalszy ciąg pseudo naprawczych prac dewelopera i po każdym deszczu automatyczne nawadnianie pięknej grzybni w łazience - poszukiwanie kupca na samochód - sajgon w pracy - samotny piątek w domu :) i przytarganie do domu koła sterowego mojego Ojca... pytanie - tylko gdzie to przytwierdzić :)
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
|